EtherEraEtherEra
ogolne·5 min czytania·

Wielka ściema i piaskownica AI, czyli dlaczego media robią z nas idiotów

Autor: Estera Szot

Słuchajcie, musimy porozmawiać o czymś, o czym większość „ekspertów" z LinkedIna boi się głośno powiedzieć, bo mogłoby to popsuć ich ładne, wyprasowane garnitury. Od dłuższego czasu obserwuję ten cały cyrk wokół sztucznej inteligencji i dochodzę do jednego wniosku: stoimy u progu nowej ery, ale na razie zachowujemy się jak dzieci w piaskownicy.

Ostatnio świat obiegła wiadomość, że chiński startup Moonshot wypuścił potwora o nazwie Kimi K3. Model ma 2,8 biliona parametrów, kosmiczne osiągi i – co najważniejsze – ma być darmowy do pobrania na własne serwery. W amerykańskich laboratoriach wybuchła panika. Amerykanie od razu pobiegli poskarżyć się rządowi, żeby ten nałożył blokady na Chiny. Raport Business Today jasno to obnażył, cytując oskarżenia o szpiegostwo technologiczne:

"The United States strongly supports the free and fair development of AI... However, large-scale, covert industrial distillation aimed at stealing proprietary U.S. technology and undermining American research is unacceptable".

Wygląda to komicznie. Jak dwóch chłopców w piaskownicy: amerykański tłuścioszek i młody Chińczyk, który do tej pory robił dla niego fajne zabawki, a teraz zrobił coś dla siebie i nagle jest wielki płacz. A o co tak naprawdę toczy się ta wojna? O zbawienie świata? O kosmiczną inteligencję? Nie bądźmy naiwni. Chodzi wyłącznie o kasę, czysty zysk netto i o to, kto ma lepszego buta od modniejszego producenta. „Ctrl + F" na sterydach i tania smycz na dane Bądźmy ze sobą brutalnie szczerzy. Dzisiejsze AI to nie jest żaden myślący „bóg z maszyny". To po prostu cholernie zaawansowany program komputerowy. Taki system księgowy nowej generacji albo potężne, rozbudowane „Ctrl+F", które przeszukuje internet i składa słowa w logiczne zdania na bazie tego, co mu wcześniej tam wrzucono. Wszyscy ekscytują się, że chińskie API jest takie tanie. No jest. Ale to genialnie zaprojektowana, technologiczna smycz. Dają nam coś za grosze, żebyśmy podpięli się pod ich serwery. A ten, kto kontroluje transport danych, ten brzydko mówiąc rządzi światem – tym widzialnym i niewidzialnym. Większość firm wcale nie potrzebuje gigantycznych modeli, które udają, że myślą o sensie wszechświata. Modele AI są jak drzewa. Jedne rosną w gęstym lesie, strzelają prosto w niebo jak wysokie dęby i są zmuszone do rozwiązywania kosmicznie trudnych rzeczy (biochemia, fizyka, nauka). O tym, jak ta wojna na giganty paraliżuje rynek, pisał Fortune: "The U.S. government temporarily imposed export controls on both Mythos and Fable after Amazon researchers found a way to jailbreak Fable's guardrails and expose Mythos' underlying cyber capabilities". No i super, zamknęli modele w klatkach, bo się przestrzostraszyli. Ale są też drzewa rozłożyste, niższe – idealne na otwartą przestrzeń. To jak odwieczna walka procesorów Intel i AMD. Intel to prosta, stabilna autostrada do konkretnego celu – klikasz, działa, przedłuża żywotność sprzętu i nie kombinuje. AMD to wielopasmówka ruszająca w każdą stronę naraz. Do codziennego biznesu Twoi klienci nie potrzebują dębu do nieba. Czasem mniejszy, lokalny model postawiony na własnym serwerze zrobi robotę sto razy lepiej, taniej i bezpieczniej. „Celebryci są tacy, jak ich media wychowają" I tu dochodzimy do momentu, który odpala we mnie absolutną złość. Czytaliście ostatnio te bzdury na portalach typu Business Insider? Nagłówki krzyczą: „Programista, który rzucił IT w dobie AI: Muszę zarabiać pieniądze". Przecież to jest publiczne opisywanie historii skończonego idioty! Facet kompletnie nie rozumie, czym jest AI, dostał lęków, rzucił robotę, a media robią z niego męczennika i celebrytę nowej ery. No jak bardzo trzeba być niedouczonym człowiekiem? Ale cóż, celebryci są tacy, jak ich media wychowają. Liczy się klikalność, drama i sianie paniki. Podczas gdy na świecie panikują, że programiści znikną, społeczność programistów na portalu TechCrunch trzeźwo ocenia sytuację: "...if American models ground to a halt, I think China's progress would slow, but would still continue. They're not just riding coattails here". Czyli kodowanie to rzemiosło, które idzie do przodu i nikt normalny nie rzuca młotka, bo wymyślono lepszą wkrętarkę! A teraz odwróćmy kartę. Słyszeliście ostatnio jakąś wielką dramę o naszym polskim Comarchu? No nie. A przecież ta firma po cichu trzyma pod sobą ogromną część biznesowej Europy. Dlaczego nikt na świecie nie robi wokół nich medialnego cyrku? Bo oni po prostu uczciwie zarabiają pieniądze. Dostarczają realne, stabilne oprogramowanie i systemy, które działają w firmach od lat. Nie bawią się v chmurowe, modne smycze API, nie opowiadają bajek o tym, że ich programy zyskają ludzką świadomość. Robią rzetelną robotę, za którą klient płaci i ma święty spokój. Bez robienia z siebie celebrytów. Moja rada? Wyjdźmy z tej piaskownicy Rozbawia mnie i poniekąd żenuje to, jak łatwo dajemy się manipulować nagłówkom. Wielkie laboratoria w USA płaczą, że otwarte modele z Chin psują im rynek, bo przez to inwestorzy wyceniają ich firmy niżej i trudniej im się zbiera miliardy z giełdy. O to tu chodzi! O ich marżę netto, a nie o dobro ludzkości. Jeśli prowadzisz biznes, przestań patrzeć na pierwsze strony gazet i modne nowinki. Nie potrzebujesz najdroższych „butów" od najmodniejszego producenta w piaskownicy, żeby przejść przez kałużę. Czasem wystarczy porządny, mniejszy model dopasowany do Twoich realiów, stabilny serwer i chłodna głowa. Reszta to po prostu marketingowy szum dla naiwnych.

Udostępnij:

Masz pytanie lub chcesz wycenić projekt?

Odpowiadam w ciągu 24 godzin roboczych. Bez zobowiązań, bez spamu.

Gotowa na system?

Masz pytanie lub chcesz wycenić projekt?